Geoblog.pl    GregorioW    Podróże    A weekend in London    70 stóp pod ziemią
Zwiń mapę
2011
03
cze

70 stóp pod ziemią

 
Wielka Brytania
Wielka Brytania, London Borough of Hillingdon
POPRZEDNIPOWRÓT DO LISTYNASTĘPNY
Przejechano 1213 km
 
Jest 30 sierpnia 1940 roku. Od kilku tygodni piloci Królewskich Sił Powietrznych odpierają coraz intensywniejsze ataki hitlerowskiej Luftwaffe. Podczas jednego z lotów ćwiczebnych por. Ludwik Paszkiewicz zestrzeliwuje niemiecki ciężki myśliwiec. Nazajutrz wraz z kolegami z 303 Dywizjonu Myśliwskiego im. Tadeusza Kościuszki, nawiązującego do tradycji 7 Eskadry Myśliwskiej, dołączą do „tych nielicznych, którym tak liczni zawdzięczają tak wiele”. Za dwa miesiące natomiast okaże się, że rola polskich pilotów w bitwie o Anglię była niebagatelna.

Gdy dwa tygodnie wcześniej po raz pierwszy premier Churchill wypowiedział wspomniane słowa, będąc pod wrażeniem osiągnięć pilotów RAF-u, wspinał się właśnie po schodach tuż po zakończeniu wizytacji w pokoju operacyjnym bunkra w Uxbridge w północno-zachodnim Londynie. Miejsce wizytacji nie zostało wybrane przypadkowo: tutaj właśnie, 20 metrów pod ziemią, pod ponadmetrową warstwą betonu, zbierano informacje z radarów i obserwacji oraz - na ich podstawie - decydowano o ruchach jednostek należących do 11 Grupy RAF (Royal Air Force), odpowiedzialnej za obronę sektora południowo-wschodniego, czyli Londynu i okolic. W środku pomieszczenia ustawiono stół, wokół którego uwijały się członkinie Żeńskiej Służby Pomocniczej, przesuwając po mapie znaczniki wskazujące położenie brytyjskich i niemieckich jednostek. Na tablicy powyżej wyświetlano status każdego z dywizjonów z dokładnością do jednego klucza, czyli grupy 3 samolotów. Możliwe stany obejmowały: „oczekuje na rozkazy”, „związany walką”, „powrót do bazy” itp. - ogółem 14 różnych możliwości.

Nasłuch radarowy pozwalał wykryć eskadrę Luftwaffe na 20 minut przed jej znalezieniem się nad Anglią. Od chwili ogłoszenia alarmu w jednostce do znalezienia się na pułapie przelotowym piloci RAF potrzebowali ok. 16 minut. A trzeba było jeszcze dolecieć na miejsce. W chwili więc, w której wpłynął meldunek ze stacji radarowej bądź korpusu obserwatorów, dyspozytor w Uxbridge miał kilkanaście sekund na decyzję: kogo wysłać i dokąd. I nie było już czasu, żeby te decyzje korygować...

Skąd ja to wiem? Dzięki wyjątkowemu zaangażowaniu pasjonatów możemy dziś niemal wcielić się w załogę pokoju operacyjnego 11 Grupy RAF (No. 11 Group Operations Room). Obejrzeć mapę, sprawdzić stan dywizjonów, zająć stanowisko dyspozytora za sprytnie wygiętą bezrefleksową i wolną od zniekształceń szybą. Stan bunkra został przywrócony do tego z 15 września 1940 roku, dnia, w którym zdecydowały się losy bitwy. Elementem zwiedzania jest też projekcja filmu o Bitwie o Anglię, a ponadto pomieszczenia znajdujące się wokół głównego pokoju są bogato wyposażonym muzeum.

Przede wszystkim jednak warto wysłuchać opowieści Dana Pallace’a, przewodnika, z niebywałą starannością przedstawiającego kulisy funkcjonowania tego centrum dowodzenia. (Czytelnik może też trafić na innych gawędziarzy - szkolenia trwają). Prowadzi on nas od genezy bitwy przez jej przebieg i kluczowe momenty aż po późniejsze, wojenne i powojenne, wykorzystanie bunkra w Uxbridge. Mnóstwo też dowiadujemy się o samym funkcjonowaniu Ops Room i znaczeniu „systemu Dowdinga” (sposobu organizacji dowodzenia siłami powietrznymi) dla zwycięstwa w 1940 roku. Co ważne dla nas - Polaków - wielokrotnie podkreślana jest rola pilotów Polskich Sił Powietrznych. To, że nie walczyli od początku, a mimo to byli w ogólnym rozliczeniu najskuteczniejsi. To, że mieli największe wojenne doświadczenie i byli najlepiej wyszkoleni. I to, że w londyńskiej paradzie zwycięstwa w 1946 roku nie mogli wziąć udziału... Nadzwyczaj ciekawa lekcja historii - polecam każdemu!

Zwiedzanie rozpoczyna się przed pamiątkową tablicą, nad którą łopocze flaga RAF-u. Naprzeciw nich ustawiono - obok repliki Spitfire’a w malowaniu z D-Day - replikę Hurricane’a Mk I. Na kadłubie przed rozetą - litery RF, za owiewką - rogatywka i skrzyżowane kosy, pod dyszami silnika - biało-czerwona szachownica. Na niemal identycznym samolocie 30 sierpnia Ludwik Paszkiewicz zestrzelił Messerschmitta Bf 110, potwierdzając słuszność decyzji o szybkim wprowadzeniu do walki wychowanków dęblińskiej „Szkoły Orląt”.

————

Dla przybywających znad Wisły naturalną kontynuacją jest wizyta w Northolt, gdzie na skraju bazy lotniczej znajduje się Pomnik Lotników Polskich (Polish War Memorial), którzy walczyli w szeregach RAF-u. Nasz plan jest właśnie taki, ale nie przewidzieliśmy jednego: że zostawszy „namierzeni” jako Polacy, będziemy pod ów pomnik podwiezieni przez Pana Richarda Kornickiego, syna Franciszka Kornickiego, który w 1940 roku trafił do Anglii i walczył w szeregach dywizjonów myśliwskich o numerach 303, 308, 315 i 317. Dzięki temu wiemy też, że już wkrótce można będzie zwiedzić również muzeum poświęcone polskim lotnikom, które powstaje na terenie bazy w Northolt. W tym miejscu jeszcze raz Panu Richardowi dziękujemy oraz serdecznie pozdrawiamy jego ojca, którego spisane wspomnienia gorąco wszystkim polecamy: Franciszek Kornicki, „Zmagania. Autobiografia pilota myśliwskiego” (Wydawnictwo ZP, Warszawa 2009).

(i) No. 11 Group Operations Room, RAF Uxbridge, wejście od Vine Lane; dojazd np. metrem Piccadilly Line lub Metropolitan Line do stacji Uxbridge.
Jak podano na stronach RAF: oprowadzanie w dni powszednie o 10:00 i 14:00, kontakt: 11gpenquiries@btconnect.com.
 
POPRZEDNI
POWRÓT DO LISTY
NASTĘPNY
 
Zdjęcia (4)
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
Komentarze (0)
DODAJ KOMENTARZ
 
GregorioW
Grzegorz Wielgoszewski
zwiedził 16.5% świata (33 państwa)
Zasoby: 430 wpisów430 120 komentarzy120 991 zdjęć991 4 pliki multimedialne4
 
Moje podróżewięcej
07.08.2018 - 09.09.2018
 
 
01.03.2014 - 23.08.2014
 
 
06.12.2013 - 08.12.2013